wtorek, 25 lutego 2014

Koniec?

 Tak jak tytuł głosi,zawieszam bloga.

Nie ma żadnych komentarzy.Więc po co to dalej ciągnąć?
Jeśli będzie parę komentarzy,dodam następny rozdział.

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział Dziewiąty.

 Ze szkoły wyszłyśmy o 15:30.Osiem lekcji wykańcza człowieka.Biologię poprawiłam na dwa,i w zupełności to mi wystarczało.Na jednym ze skrzyżowań rozeszliśmy się.Szybko doszłam do swojego domu.Rzuciłam plecak gdzieś w kąt.Jeszcze tylko jutro,wytrzymam.Wyjęłam z lodówki potrzebne rzeczy i wymyśliłam,że zrobię jakąś zupę.Padło na pomidorową.Dodawałam wszystko i po godzinie było gotowe.Zasiadłam przy wysepce i zaczęłam jeść.Ciekawe jak poszło Liam'owi?Dziewczyna oddała pocałunek czy go odrzuciła i zjawi się u mnie,płacząc na ramieniu.Albo jeszcze tego nie zrobił i czeka.Po 15 minutach skończyłam jeść i wstawiłam naczynia do zmywarki.Poszłam na górę,spakowałam książki do plecaka i schowałam do szafy.Na samo dno.Już mi się nie przydadzą,przynajmniej nie te zestawy.Otworzyłam laptopa i czekałam aż się włączy.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Zbiegłam szybko po schodach i stanęłam przed drzwiami.Wygładziłam bluzkę i złapałam klamkę.Pociągnęłam ją w swoją stronę i ujrzałam Payne'a.Udało się czy nie?To właśnie on był najczęstszym gościem w moim domu.
 -Liam?I jak poszło.-powiedziałam wpuszczając go do domu.
 -Właściwie to jeszcze tego nie zrobiłem.-skruszył się i jego wzrok przeniósł się na jego białe skarpetki.
 -Jak to?
 -No bo...-zaczął i się do mnie zbliżył.-Ona...
W tej chwili ujął moją twarz w dłonie i wbił się w moje usta.Pocałunek trwał około kilku sekund.Tysiące dreszczy przeszły moje ciało,a motylki w brzuchu wirowały.Żadne słowa nie mogą zdradzić tego jak się czułam.
 -Ona jest właśnie tobą,Dominica.Kocham cię,najmocniej na świecie.Zostaniesz moją dziewczyną?
 -Ja...Ja...Ja ciebie też Liam.Tak,zostanę.-powiedziałam,a ten mnie mocno przytulił
 -Nie masz nic przeciwko abym powiedział chłopakom?
 -Jasne,oni mają prawo wiedzieć.A twoi fani?
 -Oni chyba też?-zapytał niepewnie
 -Oni też.-odpowiedziałam,a ten mnie pocałował w czoło.
 -Dominica,masz coś do jedzenia?Jestem głodny!-usłyszałam skargę mojego chłopaka.
 -Robiłam sama zupę.Jak dla mnie zjadliwa,chcesz?
Chłopak odpowiedział z radością i po chwili znalazł się w kuchni.Usiadł przy wysepce i zaczął chłeptać zupę.Dokładnie jak pies,trochę to dziwnie wyglądało.
 -Payne,nie wygłupiaj się.
 -Oh,okej.-westchnął i zaczął jeść normalnie
Jadł,jadł,jadł jakby nie mógł skończyć.W sumie to już czwarta dokładka.Czy oni go nie karmili?Wreszcie skończył i odsunął od siebie talerz.Powoli doszedł do kanapy i lgnął na niej.Pokręciłam głową i posprzątałam po nim.
 -Masz zamiar się ruszyć?-spytałam.Cisza,zajrzałam do niego,a on spał.Jak można tak szybko zasnąć?Odeszłam od niego i wzięłam laptopa.Usiadłam przy wysepce i weszłam na twittera.Nic ciekawego się nie działo.Na Facebooku też nic.Wyszłam z tego i wyłączyłam laptopa.Odniosłam go na górę i dostałam sms'a od Gabi.
 Gabi:Siema,laska.Jak tam?Mogę wpaść? :3
 Ja:Sama? ;)
 Gabi:No z paroma osobami. :D
 Ja:Wpadaj...Muszę wam coś powiedzieć.
 Gabi:Już się boję!15 minut i jesteśmy. :D 
Podeszłam do kanapy,chcąc obudzić Liam'a.Szturchnęłam go,a ten otworzył oczy.
 -Wstawaj za chwilę będą dziewczyny z kimś.
 -CO?Muszę iść się poprawić.Auć,mój brzuch.Ile ja zjadłem.Dobra,zaraz wracam.-powiedział szybko i zniknął na schodach.Zaczęłam się śmiać.Po dziesięciu minutach,ujrzałam Liam'a z mokrymi włosami.Zaraz!Mokre włosy?
 -Li.Coś ty zrobił?-spytałam ostrożnie
 -Przyszedłem zapytać czy masz suszarkę do włosów.-wyszczerzył się do mnie
 -Po lewej stronie z szafce pod umywalką.Jak wrócisz wszystko mi opowiesz.-odpowiedziałam,a chłopak znowu zniknął z pola widzenia.Chwilę potem,ktoś wparował mi do mieszkania,jak się okazało to dziewczyny z resztą One Direction.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział Ósmy.

Kiedy dziewczyny poszły do domu,ja wstawiłam naczynia do zmywarki i zamykając drzwi,udałam się do swojego pokoju.Spojrzałam na zegarek:21:07.Spakowałam książki do plecaka.Wzięłam krótkie spodenki i dużą koszulkę i weszłam do toalety.Odkręciłam ciepłą wodę i zamoczyłam ciało.Po trzydziestu minutach wyszłam z pod prysznica.Szybko wysuszyłam włosy i umyłam zęby po czym udałam się do sypialni. Dzisiejszej nocy było gorąco,więc postanowiłam spać tylko w dużej koszuli.Położyłam się do wygodnego łóżeczka.Gdy już odpływałam do moich uszu dobiegł dźwięk pukania do drzwi.Wygramoliłam się z ciepłego łóżka i zeszłam na dół.Przetarłam oczy i przelotnie spojrzałam na termometr +15 stopni.I tak dużo jak na maj i późny wieczór.Podeszłam do drzwi i je otworzyłam,ujrzałam Liam'a.
 -Liam?Wchodź.-odezwałam się
Chłopak posłusznie wszedł do korytarza,z którego potem skierował się do salonu.Dopiero teraz przypomniało mi się,że mam samą koszulkę brata.Usiadłam na kanapie i spojrzałam na chłopaka.
 -Mogę z tobą pogadać?Ale tak szczerze?-wpatrywał się we mnie wyczekująco.Powiem,nigdy nie lubiłam szczerych rozmów,ale cóż z nim...zawsze.
 -Jasne.Tylko Li ja mam jutro szkołę.
 -Godzinka?-zapytał.Spojrzałam na zegarek 22:00.
 -Uhm.Okej.-zgodziłam się.-O czym chciałeś porozmawiać?
 -Chodzi o dziewczynę.-powiedział nie pewnie.Zaraz zaraz...CO?Dziewczynę? "Nie bądź głupia,nie możesz się zakochać". O nie to znowu ten głupi głosik. "Nie jestem o niego zazdrosna".Próbowałam wbić to sobie do głowy. "Ależ jesteś,nie wmawiaj sobie nie prawdziwych rzeczy,Dominico"!
 -Mów.-powiedziałam do niego
 -No bo jest taka dziewczyna.Ona ma na imię...To jest nieważne.Ale jest taka piękna,spotkałem ją niedawno i się zaprzyjaźniliśmy.Spędzam z nią prawie każdy możliwy dzień,odkąd ją poznałem i Dominica ja myślę,że to ta jedyna.-wyznał.Zatkało mnie to.Właśnie dlatego nie chciałam się zakochiwać.Na pewno nie w nim.Źle postąpiłam myśląc,że kiedyś będziemy razem.
 -Czemu jej tego nie powiesz?
 -Źle to odbierze.
 -Dlaczego tak sądzisz?
 -Ona do mnie nic nie czuje.-oburzył się
 -Skąd wiesz?Nie możesz być tego w stu procentach pewny.Ja bym walczyła,chociaż jestem dziewczyną.Zapytaj,albo zrób coś niespodziewanego na przykład pocałuj ją.
 -A jeśli się ode mnie odsunie i nie będzie chciała mnie znać?Nie pomyślałaś!-krzyknął na mnie
 -Nie krzycz!Liam,ja chciałam dla ciebie dobrze.
 -Przepraszam,zrobię to jutro obiecuję.-położył swoją dłoń na sercu.-Nie męczę cię już.Do jutra.-powiedział i pocałował mnie w policzek,następnie założył kurtkę i wyszedł z mieszkania.Ja zamknęłam drzwi i poszłam spać.Chociaż myślę,że będzie ciężko.

***
Obudziłam się wcześnie,przed 6.Położyłam się późno i tak wcześnie wstaję.To jakieś jaja?Wzięłam ubrania i skierowałam się w stronę łazienki.Wzięłam prysznic i ubrałam wcześniej przygotowane ciuchy.Zeszłam na dół.Zrobiłam sobie kanapkę i nasypałam karmę dla Grapka.Zjadłam szybko jedzonko i poszłam umyć zęby.Siódma godzina.Postanowiłam wyjść z psem na spacer.Rundka wokół parku i wróciliśmy do domu.Siódma piętnaście.Umyłam ręce i usłyszałam dźwięk sms'a.Napisała Gabriel,abym do niej przyszła.Wzięłam plecak,nałożyłam vansy i wyszłam z domu.Szybko doszłam do kamienicy dziewczyny.Najgorsze jest to,że mieszka na ostatnim piętrze.Wdrapałam się po schodach i stanęłam przed jej drzwiami.Zanim zapukałam dziewczyna otworzyła drzwi.
 -Wchodź,szybko!-wrzasnęła
 -Twoi rodzice są w domu?-zapytałam i weszłam do domu dziewczyny.Pech chciał,że do szkoły mieliśmy na dziewiątą.
 -Tata pojechał do Niemiec w delegację,wraca za tydzień,a mama wczoraj pojechała do babci,źle się poczuła.Więc nikogo nie ma.Oprócz Alana,ale on śpi,a potem jego prawdziwy ojciec go zabiera.Dokładnie za jakąś godzinę,więc zdąży po niego przyjść zanim pójdziemy do szkoły.
 -Dobra,po co mnie tu zwołałaś?
 -Dziewczyno,kiedy ty ostatnio na twitterze byłaś?-skwitowała i podała mi laptopa.
Widniało tam moje i Liam'a zdjęcie,trzymał mnie w objęciach,to był dzień w którym graliśmy w tę przeklętą butelkę.Pod zdjęciem widniał napis :
 "Nowa dziewczyna Liam'a Payne'a!Nasze źródła donoszą,iż tą młodą dziewczyną jest niejaka Dominica Slowthrow.My czekamy na kolejne słodkie zdjęcia,a Directioners kibicują młodej parze."
 -Kurde.Kto to wymyślił?Kto wypisuję takie bzdury?-oburzyłam się 
 -Internet.Dziewczyno,czy ty to widzisz?
 -Gabs,dobrze wiesz,że komu jak komu,ale tobie powiedziałabym pierwszej.Na razie nie widzę naszego związku.Liam jest zainteresowany jakąś dziewczyną,a ja nie mam u niego szans.
 -Eh...Czyli jednak?-westchnęła głośno
 -Tak,Gabriel.Ale nikomu ani słowa.-zagroziłam jej 
Nagle usłyszałyśmy płacz.To pewnie Alan,brat Gabi.Dziewczyna popędziła do niego.Szybko go przebrała i przyprowadziła do kuchni.
 -Domi!-usłyszałam-Dawno cię nie widziałem.-Alan mnie przytulił
 -Ja też szkrabie.-odpowiedziałam mu,po czym Gabi zaczęła mu studzić ciepłą kaszkę o smaku malinowym.Chłopczyk zręcznie zjadł zupkę i grzecznie czekał na tatę.O określonej godzinie tata Alana,przyjechał po syna,a my wyszłyśmy do szkoły.

piątek, 14 lutego 2014

Rozdział Siódmy.

Zayn poszedł otworzyć,a reszta poszła do salonu.Nagle usłyszeliśmy :
 -Witaj Zayn,przyszłam do Louis'a mam nadzieję,że go tu zastałam?
Podobny głos.Głos mojej mamy.Szybko pobiegłam do korytarza.Jednak moje uszy się nie myliły,w drzwiach stała moja mama.
 -Mama?-otworzyłam szerzej oczy
 -Chyba czas na wyjaśnienia.Chodź Dominica,porozmawiamy SAM NA SAM z Louisem,okej?-upewniła się
 -Mhm...-odparłam jej i zaraz weszliśmy do pokoju Tomlinson'a.
Ja usiadłam na łóżku,a oni stali.
 -Słucham.-powiedziałam,patrząc się tępo w okno.
 -Ja...To znaczy.-odezwała się-Louis jest twoim bratem przyrodnim.-wypowiedziała na jednym tchu
 -CO?-uniosłam brew do góry
 -Ja...To znaczy zdradziłam tatę,ale wiem to był błąd.Tata wie,miałaś się dowiedzieć w ten weekend,ale nie pomyślałam,że poznacie się.
 -Czemu nie powiedziałaś wcześniej?Do ciebie Lou nie mam nic,miałeś prawo nie mówić.Ale ty?Jesteś moją mamą wiesz?Powinnaś mi mówić o rzeczach,które cię trapią,a nie je chować głębiej.Jak myślisz?Jak ja się teraz czuję?-wykrzyczałam,a łzy powoli spływały z moich policzków.Poczułam mocne objęcie,które należało do Louis'a.On moim bratem?Nie wyobrażałam sobie nigdy tego.Nie wiedziałam co o tym myśleć.
 -Przepraszam.-wydukała mama
 -Wiesz,jako twoja córka nie miałam prawa wiedzieć,nie?Wiesz.Pogadaj sobie z Louisem i na razie nie pokazuj mi się na oczy.Okej?-powiedziałam i nie czekając wyswobodziłam się z uścisku i wybiegłam na korytarz.Szybko otarłam łzy i zeszłam spokojnie do salonu.Wszyscy siedzieli na kanapie,tylko Zayn na podłodze.Spojrzeli na mnie i zaraz obok mnie zjawiła się Gabi.Dziewczyna przytuliła mnie mocno i szepnęła:
 -Powiesz nam co się stało?
Pokiwałam głową,a dziewczyna to poczuła,ponieważ mnie puściła.
 -Więc,co się stało?
 -Nie wiem czy Louis wam powiedział,ale jest moim bratem przyrodnim.
 -CO?-krzyknęła Gabriel
 -To co słyszałaś.Przepraszam,ja się będę zbierać.Jutro zaliczam biologię i muszę odrobić lekcje.Do zobaczenia.-powiedziałam i wyszłam z domu
Wsiadałam do auta,zaraz zobaczyłam dziewczyny,które również wychodziły.Szybko wsiadły do samochodu i bez słowa ruszyłyśmy do domu.Dojechałyśmy.Ja bez słowa otworzyłam dom,weszłam na górę i od razu wzięłam się za naukę,aby chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkim.Moje skupienie przerwała głośnia melodia Kase&Wrethov'a - Kings Of The World , co oznaczało,że ktoś do mnie dzwoni.Szybko odebrałam,widząc,że to Liam.
Ja:Słucham?
Liam:Ja wychodzę do toalety,a ty mi uciekasz.Mam się poczuć urażony?
Ja:Oczywiście,że nie.
Liam:Tak myślałem.Tak na prawdę Louis mi powiedział.Przykro mi,jest 19,wyjdziemy na spacer?
Ja:Liam,naprawdę bym chciała,ale muszę się uczyć na biologię,przecież jeszcze tylko czwartek,piątek i mam wolne do 1 września,wytrzymasz?
Liam:Ugh...No dobrze dam radę.To hej.
Ja:Strzałka.
Uśmiechnęłam się,nie wiem czemu,ale ten człowiek poprawia mi humor.Jutro poprawię biologię i w piątek takie małe "zakończenie".Zastanawiałam się co założyć,ale nad tym pogłowię się jutro.Moje myśli przerwało pukanie do drzwi.Zaraz ktoś wszedł,odwróciłam głowę i ujrzałam Martinę.
 -Chodź zjemy kolację i powoli będziemy się zbierać.
Pozbierałam się i zeszłam na dół.Na stole ujrzałam tosty i gofry.Usiadłam do stołu.Powiedziałam smacznego i zaczęłam jeść.
 -Dominic,słuchaj zaraz koniec roku.Ty masz duże mieszkanie.Może byśmy się do ciebie wprowadziły?I tak mieszkasz sama.-zaproponowała Gabi
 -Jasne.Ja się zgadzam,nawet nad tym myślałam.-przyznałam dziewczynie racje.-No to w piątek wieczorem będziecie już u mnie.
 -Poprawił ci się humor,kto lub co?-podchwyciła Cornelia
 -Musi mi coś poprawiać humor?Może nauka?-powiedziałam,a Gabi buchła śmiechem.Zaraz i ja zaczęłam się śmiać.-Naprawdę nic,ani nikt.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział Szósty.

Przeprosiłam na chwilę dziewczyny,i pobiegłam na górę.Jestem pewna,że na górze widziałam kartkę z numerem,pewnie Liam'a.Pewnie zostawił ją tam,ale przedtem jej nie wzięłam.Spojrzałam na stolik nocny.TAK!Leżała tam.Podniosłam ją i szybko zapisałam w telefonie.Zeszłam na dół,dziewczyny siedziały na sofie.
 -Możemy iść,tylko zadzwonię czy są w domu.-odezwałam się
 -DZWOŃ!Na co czekasz?-odpowiedziała mi Gabi
Wybrałam numer Liam'a i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
 Liam:Halo?
 Ja:Hej Liam!Tu Dominica.
 Liam:Oooo.Dominica fajnie,że dzwonisz.
 Ja:Mogłabym wpaść z dziewczynami?
 Liam:Jasne.Czekamy.
 Ja:To Na razie.
 Liam:Noo do zobaczenia.
Rozłączyłam się i zwróciłam się do dziewczyn:
 -Możemy wpaść.
 -No to idziemy.-odezwała się Martina
 Wpakowałyśmy się do mojego samochodu i ruszyłyśmy do chłopaków.Po 15 minutach byłyśmy pod drzwiami.Zadzwoniłam do drzwi i otworzył mi lokowaty chłopak.
 -LIAM!Twoja dziewczyna!-wrzasnął
 -Idioto!Nie jestem jego dziewczyną!-również odkrzyknęłam mu i "wepchałam się do domu" ciągnąc za sobą dziewczyny.Potem wszyscy się zapoznaliśmy i na schodach ujrzałyśmy Liam'a.Chyba mu się nie spieszyło i wyglądał tak UGH! "Dominica nie zakochuj się!" Za późno!Nie no proszę was wszystkich. "Dominica!Przecież nie możesz!" Dobra.Wdech...Wydech...Wdech...Wydech.
 -Hej Dominica.-powiedział i pocałował mnie w policzek.Odpowiedziałam mu i usłyszałam jak zapoznaje się z dziewczynami.Potem zamówiliśmy pizzę i zastanawialiśmy się co dalej robić.Padło na butelkę.Usiedliśmy w wielkim kółku.Zaczął kręcić Zayn,wypadło na Cornelie.
 -Pytanie czy wyzwanie?-zapytał
 -Stchórzę i wybieram pytanie.
 -Ilu miałaś chłopaków?
 -Dwóch.-odpowiedziała niepewnie
Potem kręciła czerwonowłosa i wypadło na Styles'a.Wybrał pytanie.Cornel zapytała o jego status.Powiedział,że nie ma dziewczyny.Harry zakręcił i wypadło na mnie.Czemu akurat on?
 -Pytanie czy wyzwanie?-spytał
 -Wyzwanie.-odpowiedziałam,chociaż wiedziałam,że będzie to zły wybór.
 -Pocałuj Liam'a.-zaśmiał się cwaniacko
Chłopak spojrzał na mnie,a ja na niego.Szczerze?Chciałam to zrobić,ale chyba za bardzo się bałam.Czułam,że robię się czerwona.Nie!Nie w tym momencie!Każdy siedział w napięciu,nie nie mogę tego  zrobić.
 -Przepraszam,ale nie zrobię tego.-powiedziałam i schowałam twarz w dłoniach.-Pójdę się przewietrzyć.
Wstałam,założyłam szybko buty i wyszłam na podwórze.Obserwowałam każdy ruch ludzi i rozmyślałam.Może powinnam to zrobić?
 -Dominica!Dominica!-usłyszałam znajomy głos.Odwróciłam głowę i ujrzałam Payne'a.A ten czego tu?
 -Tak?-spytałam
 -Przepraszam.-odezwał się
 -Nie masz za co.Nie jesteś takim idiotą jak Harry.To ja powinnam przeprosić.Powinnam to zrobić,to tylko głupia gra.W ogóle zachowałam się głupio,przepraszam.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko mnie przytulił tak po prostu.Jego ciepłe ramiona nie chciały mnie puścić.Wyrwałam się od niego i zaczęłam uciekać w stronę domu.
 -O ty mała spryciulo!Złapię cię!-krzyknął,a ja zaczęłam rechotać.W 10 minut dobiegłam do domu,otworzyłam drzwi i zamknęłam je od drugiej strony tak,aby Payne nie mógł wejść.Cóż moja kondycja nie jest cudowna,więc z przykrością muszę stwierdzić,że się namachałam.Wszyscy przybiegli do przedpokoju,ja natomiast słyszałam pukania Liam'a.
 -Co ci się stało?I czemu nie chcesz go wpuścić?-wydukał Niall
 -Go nie można wpuścić,bo on mnie zabije!-wykrzyczałam
 -Wyluzuj!-podszedł Harry i przesunął mnie i otworzył drzwi.
 -MAM CIĘ!-krzyknął Payne
Ja zaczęłam uciekać wpadłam do kuchni,parę razy obiegliśmy całą kuchnię i wybiegłam na schody.Na piątym schodku upadłam,a Liam na mnie.Zaraz zaczął mnie gilgotać.Nie!Jak ja tego nienawidzę!Zaraz każdy przybiegł do schodów.
 -Auuć!Liam przestań proszę!Zlituj się!-zaczęłam krzyczeć zarazem śmiejąc się.Muszę przyznać prawdę.Śmieję się jak koń.Zaraz Liam przestał mnie gilgotać i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.

środa, 5 lutego 2014

Rozdział Piąty.

...Macie wakacje studenckie zaczynające się w ten weekend.-dokończył
Cała sala zaczęła wiwatować,krzyczeć itp.Tylko nie nasza grupka.Wiedziałam co to będzie oznaczać.Wyjdę z dziewczynami do centrum handlowego na bank tam będzie Jason z Sarą.Moje rozmyślenia przerwał dyrektor :
 -Możecie wracać do klasy.
Każdy ruszył się w stronę wyjścia z hali,razem z dziewczynami wyszłyśmy ostatnie.Podążyłyśmy pod salę numer 164.Okazało się,że nauczyciel czekał tylko na nas.Usiadłam razem z Cornel w ostatniej środkowej ławce.Pech w tym,że przed nami siedzi Jason,a co się okazało razem z Sarą.Jason był rok starszy,po prostu nie zdał.Na szczęście Daniel jest w trzeciej klasie,oni się nienawidzą.Nawet nie wiem z jakiego powodu.
Reszta lekcji minęła szybko.Razem z dziewczynami uwinęłyśmy się do mnie,aby w spokoju porozmawiać.W domu zjadłyśmy coś i rozłożyłyśmy się na kanapie,w dużym pokoju.Zaczęłyśmy ciężki temat "Sara".

*Perspektywa Liam*
 Dopiero po dwóch wywiadach,przypomniało mi się,że moje ubrania,które dałem Dominice nadal są u niej.Szybko zmieniłem koszulkę na jakąś koszulę w kratę.Zbiegłem na dół.
 -Chłopcy wychodzę.-krzyknąłem
 -Gdzie?Pewnie do swojej dziewczyny!No wiesz Dominici,nie?-zapytał Harry
 -Harry!Ona nie jest moją dziewczyną!Znamy się trzy dni,zaledwie.Ja nie jestem tobą!-krzyknąłem
 -Jasne,wmawiaj sobie.A jutro będzie "Harry co ja mam zrobić?Zakochałem się"-zaczął lamentować
 -Weź wyjdź!-powiedziałem i wyszedłem z domu.Wsiadłem do samochodu.Tak będzie szybciej.Po 15 minutach byłem u dziewczyny.Zapukałem do drzwi.Nikt nie otwierał.Zapukałem jeszcze raz,i nic.Złapałem za klamkę i pociągnąłem.Otworzyły się.
 -Dominica!Dominica!-krzyknąłem-Przyszedłem po moje ciuchy,zostały w twoim pokoju.
Jak na zawołanie w salonie zjawiła się Dominica i trzy inne dziewczyny.Pierwsza dziewczyna,zrobiła się czerwona,a reszta patrzyła to na mnie to na Dominiceę.
 -Martina,Gabriel,Cornelia to jest Liam.Liam to są moje przyjaciółki.-odezwała się,podaliśmy sobie ręce i nadal w pokoju panowała cisza.-To ja pójdę po twoje ciuchy.
Dziewczyna zręcznie wbiegła po schodach.Za chwilę wróciła z torebką.
 -Em...Dzięki.-odezwałem się i wyszedłem z jej domu.
Wróciłem do siebie,jednak przed tym pojechałem na kawę.Wszystko przemyśleć.

*Perspektywa Dominica*
 Dziewczyny patrzyły na mnie wzrokiem zabójcy.
 -Czy ja zrobiłam coś nie tak?-pomyślałam.Nie powiedziałam dziewczynom!Zapomniałam.
 -No co?-spytałam po kilku minutach milczenia
 -Czemu on zostawił u ciebie swoje ciuchy?-Gabi podniosła jedną brew do góry,co wyglądało przekomicznie.
 -Zapomniałam wam powiedzieć.W sobotę,wyszłam z Grapkiem na spacer,no i on przewrócił Liam'a.Potem musiałam mu odpłacić winę i poszłam do niego,niestety jego koledzy myśleli,że jestem jego dziewczyną,o której im nie powiedziałam i zaatakowali mnie jajkami,mąką,pomidorami,cukrem i innymi rzeczami. Liam pożyczył mi ciuchy,no i wczoraj zapomniał je wziąć.
 -To ten Liam Payne?Z One Direction?-wrzasnęła Martina
 -No tak,ale to nic nie znaczy.-zachowuje się jak każdy normalny chłopak.A i jeszcze wczoraj u mnie spał,bo sama się bałam,a...A Sary już tu nie było.-westchnęłam
 -Spał w twoim łóżku?-zapytała Gabi
 -No tak,ale koniec o nim.Musimy iść na spacer z psem.-odezwałam się i poszłam po psa.Wróciłam i ujrzałam ubrane dziewczyny,sama założyłam buty i jakąś lekką kurtkę i wyszłyśmy.Martina musiała iść do domu,ponieważ rodzice zadzwonili do niej,że jedzie do babci i musi tam być.Spacerowałyśmy po ulicach Londynu,wspominając dawne czasy i wracając do teraźniejszości.Para naście minut później wracałyśmy do domu.W domu dziewczyny zaproponowały,abym zaprosiła chłopaków.To byłaby świetna szansa się lepiej poznać.

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział Czwarty.

 Po skończonym posiłku,naczynia wstawiłam do zmywarki.Nakarmiłam Grapka,nalałam mu wody i poszliśmy z Payne'm przed telewizor.Zdecydowaliśmy się na obejrzenie "RING",ja się sprzeciwiałam,ale chłopak wygrał.Powiedział,że będę mogła się przytulić.Zanim wstałam,aby włączyć film Liam powiedział :
 -Masz coś tutaj.-dotknął mojego policzka kciukiem,ostrożnie pocierając nim,aby wytrzeć brud.-O.Już nie ma.
 -Dzięki-powiedziałam i ruszyłam szybko włączyć film,aby chłopak nie zauważyłam u mnie buraka.Włączyłam film i usiadłam obok niego na kanapie.
Akcja filmu rozkręcała się na dobry,w pewnym momencie z mojego gardła usłyszeć można było stłumiony głośny pisk.Schowałam głowę pod bluzę chłopaka i syknęłam :
 -Proszę wyłącz to!
Chłopak wstał,a ja schowałam głowę w swoje ramiona,aby nic nie widzieć.Liam po wyłączeniu zaczął się ze mnie śmiać.
 -Nie śmiej się ze mnie!Nie lubię horrorów,a ty się ze mnie śmiejesz!-krzyknęłam po czym w domu zapanowała cisza
 -BUU!-usłyszałam nad uchem
Z mojej krtani znów wydobył się pisk,nie wytrzymałam zaczęłam się bać we własnym domu sama zostać minutę,co to tego całą noc.Chłopak mocno mnie przytulił i powtarzał,że jestem bezpieczna.Miałam tylko nadzieję,że Sara wybaczy mi i będę mogła z nią spać.Powoli uspakajałam się.Spojrzałam na zegarek już po 13,jeszcze połowa dnia.Razem z Liam'em wybraliśmy się na spacer z Grapkiem.Spacer ciut się przedłużył przez fanki.O 15 wróciliśmy do domu.Bałam się poruszać po własnym mieszkaniu.To niedorzeczne.Jak ja przeżyję,więcej horrorów nie oglądam.To nie na moją głowę.Zaraz po przyjściu,poszliśmy na obiad.Dwie godziny później wróciliśmy,Sary dalej nie było.Nie odbierała moich telefonów,nie odpisywała na SMS'y.Włączyliśmy jakąś komedię,aby rozluźnić nieco atmosferę,ale to nic.Każdy szmer mnie przerażał.Gdy komedia się skończyła,oznajmiłam Liam'owi,że idę wziąć prysznic.Wróciłam,weszłam do pokoju,a tam Liam siedział na łóżku i oglądał mój album.Co chwilę uśmiechał się,widząc mnie ze śmieszną miną lub co gorsze nagą.Na szczęście jako małą dziewczynkę.Usiadłam obok niego.Spojrzał się na mnie i zaczął się śmiać jak opętany.Zaczęliśmy się wygłupiać,do późna w nocy,ale niestety muszę jutro iść do szkoły.
 -Dobra mała.Ja się będę zbierał.Już późno.-odezwał się
 -Zbierał się?Nie zostaniesz na noc?-zwątpiłam
 -Nie będę robić problemu.
 -Liam,ja się boję.Zostajesz!-krzyknęłam
Chłopak uległ mi i poszedł wziąć prysznic.Wrócił w samych bokserkach,a ciuchy odrzucił gdzieś na bok.
 -Musisz?-spytałam nie patrząc na chłopaka
 -Właśnie muszę.-odpowiedział śmiejąc się
Ułożyliśmy się w łóżku.Chłopak objął mnie ramieniem.Czułam się bezpiecznie.Ustawiłam budzik na 06:30 i poszłam spać.

***
Obudziłam się wraz z budzikiem i szybko go wyłączyłam nie budząc chłopaka.Pobiegłam do szafy i wybrałam to,zrobiłam lekki make-up i wyprostowałam włosy.Przepakowałam książki do nowego plecaka.Odruchowo poszłam do pokoju Sary,niestety jej tam nie było.Bałam się o nią.Spojrzałam na zegarek równo siódma.Postanowiłam obudzić Liam'a.Podeszłam do niego.Zaczęłam go szturchać,ten zaraz się obudził.Wytłumaczyłam mu dlaczego tak wcześnie i zeszliśmy na dół zjeść śniadanie.Postawiliśmy na tosty.Kilka na jednego,z dżemem.Pożegnałam się z Liam'em,ten wyszedł do swojego domu,a ja do szkoły.
Po drodze spotkałam dziewczyny i Daniel'a,który był dzisiaj nie w humorze,bo mnie nie przycisnął do siebie.Będzie czegoś chciał.Gadałyśmy na różne tematy,weszłyśmy do szkoły i ujrzałyśmy dyrektora machającego ręką,aby wchodzić do sali gimnastycznej.Nie będzie chemii?Chemia była pierwszą lekcją,więc najwyraźniej tak.Zdziwione weszłyśmy do sali,na której było pełno uczniów.Zaraz do nas doszła Sara.Spojrzała na nas i powiedziała :
 -Wiecie,chyba źle zrobiłam wybierając was za przyjaciółki.Mogę być lepsza,bo mam Jasona.Dominica jeszcze dzisiaj się od ciebie wyprowadzam,będę mieszkać u Jasona.Zapomnijcie o mnie.
Cios.Cios.I jeszcze jeden wielki cios.Po naszych twarzach zaczęły spływać łzy.To ten cały Jason ją na to namówił,ona by tego nie zrobiła,nie mogłaby jesteśmy przyjaciółkami.Nasze łkanie przerwał dyrektor.
 -Muszę wam coś powiedzieć!-zaczął-Nasza szkoła zostanie wyremontowana,więc w związku z tym macie...

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział Trzeci.

Chłopak lustrował mnie wzrokiem.
 -Mam coś na twarzy?Źle wyglądam?Mam złą fryzurę?-zaczęłam wypytywać
 -Nie!Chciałem przeprosić za chłopaków,pewnie zauważyli nas przez okno i bum!
 -Przecież nie musisz.Nic mi nie jest.Tylko trochę brudne ubrania miałam,ale to nic.
 -Naprawdę?-spytał
 -No tak.
Potem położyliśmy się,tak było wygodniej,i ciągle rozmawialiśmy na wszystkie tematy.Zrobiłam się trochę zmęczona,zamknęłam powieki i zasnęłam.Przebudziłam się i ujrzałam uśmiechniętego Liam'a.Szybko odsunął i spalił buraka,widziałam!
 -Długo spałam?-zagadnęłam
 -Trzy godziny jest 17.
 -CO?Czemu mnie nie obudziłeś?
 -Nie wiedziałem.-odpowiedział zakłopotany
 -Dobra,nic się nie stało.Moje ciuchy już wyschły?
 -Nie,raczej nie.
 -Przyjdę po nie jutro.Odprowadzisz mnie?-spytałam
 -Jasne,chodźmy.
Zeszliśmy na dół,chłopcy spojrzeli na nas.Potem podeszli i zaczęli przepraszać.Szybko zebrałam się do domu i o 18 siedziałam na kanapie,oglądając komedię "Millerowie".Potem jeszcze pogadałyśmy o Liamie i o 23 poszłyśmy spać.

***

Obudziłam się jeszcze przed szóstą.Czemu nie spałam i...Dlaczego śnił mi się Payne?Wstałam i spojrzałam na dresy i koszulkę Liama.Przypomniało mi się wczoraj.Dzisiaj muszę iść z Sarą do chłopaków,wczoraj tak szybko minął dzień,że nawet ich nie poznałam.I najważniejsze odnieść jego rzeczy.Poszłam się przebrać z piżamy,wybrałam ten zestaw.Przed tym jednak wzięłam długi odprężający prysznic.Gotowa zeszłam na dół,godzina przedstawiała 07:20. Co ja mam ze sobą zrobić?Postanowiłam poczytać książkę "Wołanie kukułki",którą czytałam już dziesięć razy i dalej ją czytam z zaciekawieniem.
Kończąc czytać książkę ujrzałam Sarę schodzącą po schodach ubrana była na bóstwo.Spojrzałam na zegarek 09:30,dlatego skończyłam czytać książkę.
 -A ty gdzie się wybierasz?-spytałam na powitanie
 -Wczoraj jak wyszłaś z Liamem.Spotkałam Jasona tego z klasy.Zaproponował mi  jacht i się zgodziłam.
 -Na jachcie,z Jasonem?Zgodziłaś się?A jeśli on chce ci coś zrobić?Boję się o ciebie.-powiedziałam
 -Boisz się?Jesteś zazdrosna,że to mnie wybrał,a nie ciebie!Każdy chłopak na ciebie leci,a on wybrał mnie!Zazdrościsz mi i tyle w temacie.Wychodzę!-krzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami.
Pobiegłam do swojego pokoju,kolejna kłótnia z Sarą,nie lubiłam się z nią kłócić.Z moich oczu popłynęło wiele słonych łez.Nie chciałam płakać!Nie teraz!Muszę wyjść do Liam'a.Poszłam do łazienki,zrobiłam lekki make-up i gotowe.Nie było widać,że płakałam.Szybko zeszłam na dół i usłyszałam dzwonek do drzwi.Nici z pójścia do Payne'a,bo to pewnie rodzice lub dziewczyny.Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.Moje oczy ujrzały Liam'a.Uśmiechniętego od ucha do ucha.
 -Czeeść.Miałam właśnie od ciebie iść.Wejdź.
 -Hej.-pocałował mój policzek,a całe wnętrzności się powywracały-Widzisz ja przyszedłem do ciebie.Mam twoje ciuchy.-wręczył mi torebkę z ciuchami
 -Przepraszam,nie wyprałam twoich ciuchów.-powiedziałam cicho
 -Nie szkodzi.-powiedział
 -Chcesz coś do picia?
 -Może jakąś herbatę.
Potwierdziłam słowa chłopaka,i poszłam do kuchni,wstawiłam wodę na napoje i zaczęłam robić naleśniki.Po 15 minutach kończąc wylewać na patelnię ostatniego naleśnika zaczęłam nucić piosenkę Rihanny-Cry.
 -And someone can say they love me truly,but at the time it didn't mean a thing...-zaczęłam nucić
 -My mind is gone,i'm spinning round.And deep inside,my tears I'll drown...-usłyszałam idealny głos Liam'a.
 -Znasz to?-spytałam
 -Oczywiście,kto tego nie zna?-zaśmiał się-Siedzę sam 15 minut,to nie jest przyjemne.
 -Oj,dobrze.Posiedź tu ze mną.-spojrzałam na chłopaka
 -Ale to nie znaczy,że się na ciebie nie gniewam.-burknął
 -No chodź tu.-powiedziałam i rozłożyłam ramiona,aby przytulić chłopaka.Ten znalazł się w moich ramionach w prędkości światła.Najgorsze jest to,że nie chciał mnie puścić.
 -Liam naleśniki!-krzyknęłam,a dopiero wtedy ten mnie puścił
Nałożyłam na jeden duży talerz jedzenie i podałam talerzyk chłopakowi.Zaczęliśmy jeść,a przy tym się wygłupiać.

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział Drugi.

 Zdecydowałam się na zwykłe kanapki z pomidorem,przygotowałam pełen talerz i zawołałam moją współlokatorkę.Po skonsumowanym daniu,odłożyłam talerz do zmywarki i podążyłam na górę odrobić lekcje.Miałam z matematyki i z hiszpańskiego,nie no hiszpański odrobiłam w 15 minut,a matematykę w 30 minut.Potem jeszcze powtórzyłam notatki z biologii.Nie chciałam zawalić tego roku,a do końca maja muszę poprawić biologię,inaczej nie zdam.To jedyny przedmiot z którego mam ocenę niedostateczną.Schodząc na dół zajrzałam do Sary.Siedziała nad zeszytem od matematyki.Wróciłam do siebie,zabrałam zeszyt i dałam go dziewczynie.Ta zaczęła mnie przytulać.Zeszłam na dół,zauważyłam psa przy drzwiach.Doszło do mnie,że się nawet nie przebrałam.Szybko ubrałam to i wyszłam na spacer z Grapkiem.Skręcając w dobrze znaną mi uliczkę czyli Blooming,pies zaczął biec jak oszalały.Wyrwałam za nim,po chwili dobiegł do jakiegoś chłopaka,który również miał psa.
 -Grapek,wracamy!-krzyknęłam gdy pies zaczął lizać chłopaka,który pod wpływem siły dwóch psów,przewrócił się-GRAPEK!-krzyknęłam ponownie i odciągnęłam psa.Chłopak wstał z gruntu i się zaczął się otrzepywać.-Przepraszam cię..ee...
 -Liam,jestem Liam.
 -Przepraszam Cię Liam.-odpowiedziałam po czym się lekko zawstydziłam.Ten chłopak był za przystojny!-Może mogę ci to wynagrodzić,w końcu to mój pies cię przewrócił,ponieważ jest większy od twojego szczeniaczka,który mieści się w dłoni.
 -Myślę,że jak pójdziesz ze mną do mojego domu,twoja wina zostanie przebaczona!-wrzasnął z poważną mimiką twarzy
 -No nie wiem,paniczu!-również próbowałam zachować poważną twarz
 -No to twoja wina nie zostaje przebaczona.-udawał obrażonego
 -Dobrze,niech ci będzie.Tylko muszę zostawić psa w domu.
 -Hm..Pójdę z tobą.I uprzedzam mieszkam z czterema chłopakami.
 -Okej.Ale zaraz zaraz ty jest z tego One...One Dire...No wiesz.
 -Ahh,tak to ja.-trochę się zaniepokoił,jakby myślał,że teraz jego sława mnie obchodzi.
Skierowaliśmy się w stronę mojego domu.Chłopak opowiadał mi śmieszne historyjki ze swojego życia.Śmialiśmy się ciągle,przez co wiele osób patrzyło na nas jak na wariatów.Potem ja opowiedziałam mu jak w wieku 6 lat,wyrzuciłam z szóstego piętra na twarz mojego sąsiada,który był również właścicielem mieszkania.Wywalił nas,ale na szczęście tata już urządził nowy dom. Po 15 minutach doszliśmy do mojego mieszkania,zostawiłam psa z Roseew i poszłam do Liam'a.Następną drogę pokonaliśmy w 30 minut.
 -Pewnie siedzą przed telewizorem,jak zwykle.-oburzył?się chłopak.Drzwi były zamknięte,brązowowłosy się nieco zdziwił.Wsadził klucz do zamka i otworzył drzwi.Rozebraliśmy się z ciepłych kurtek i butów,aż nagle dostałam w głowę jajkiem!
 -LIAM PRZYPROWADZIŁ DZIEWCZYNĘ!-usłyszałam wesołe głosy.Potem znowu poczułam na sobie dziwne przedmioty takie jak : jajka,pomidory,mąka,cukier.Liam zdjął szybko swoją bluzę i założył mi na głowę,abym przetrwała atak!
 -Przestańcie!-krzyknął Payne.Chłopcy uspkoili się i czekali na wyjaśnienia.
 -Dzisiaj mój pies przewrócił Liama i to było jego przebaczenie jeśli do was przyjdę.Dzisiaj się poznaliśmy,jesteśmy znajomymi.-powiedziałam
 -Nie wierzymy wam!-powiedział loczkowaty chłopak i zakrył uszy wydobywając ze swojego głosu głośne "LALALALLA".
 -Ja wam wierzę.-powiedział czarnowłosy.-Liam powiedziałby nam o swojej dziewczynie.
Uśmiechnęłam się do chłopaka.On również odwzajemnił uśmiech.
 -Przez was jestem cała mokra i brudna!-krzyknęłam
 -Chodź dam Ci coś swojego.-powiedział Liam i zaprowadził mnie na górę.
Zaraz znaleźliśmy się na górze w pokoju chłopaka.Dał mi swoje dresy i koszulkę.Trochę za duże,ale wytrzymam.Potem zaprowadził mnie do łazienki.
 -Masz tak zamiar stać?-spojrzałam na niego
 -A mógłbym?-podniósł śmiesznie brwi
 -Nie!-powiedziałam i wypchałam go za drzwi
Szybko zmieniłam ciuchy.Potem chłopak wsadził moje ciuchy do pralki i usiedliśmy na jego łóżku.

niedziela, 19 stycznia 2014

Bohaterowie ;)

Dominica Slowthrow.
16 lat.

Gabriel Pollester.
16 lat.

Cornelia McCwas
16 lat.
Martina Jelloy.
16 lat.

Sara Roseew.
16 lat.

One Direction.

Daniel Olls.
18 lat.

Jason Sowines.
17 lat.






sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział Pierwszy.

Wreszcie wyszłam ze szkoły.Jest 10 maja,piątek,a już porządnie szkoła mnie wkurza.Na szczęście dzisiaj rozpoczyna się weekend.Gabi,Cornelia,Martina i Sara muszą jeszcze zostać w szkole.Tak powiedziały,nie wiem czemu,ale kazali mi iść do domu.Wsadziłam do uszu słuchawki i puściłam jakąś muzykę z mojej playlisty.Szłam w rytmie szybkiej piosenki,więc zaraz byłam w przytulnym mieszkanku.Zrobiłam jakieś kanapki i usiadłam przed plazmę.Zaraz dostałam Sms'a od Daniela.
Daniel:Siema mała! Wiem,że się nudzisz,więc przebieraj się i lecimy na kręgle. ;) xx
Ja:Ughh,nie wiem czy mi się chcę!! :(
Daniel : Wiem,że chcesz za 20 minut będę po ciebie.Bez odbioru :D xx
Ja:Jesteś bezczelny! x
Szybko wstałam z kanapy.Weszłam na górę i pobiegłam do szafy,aby się przebrać.Wybrałam ten zestaw.Zrobiłam lekki make-up i rozczesałam włosy.Spojrzałam na zegarek.Zajęło mi tylko 15 minut.Do kieszeń napakowałam potrzebne rzeczy i zaraz usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam i ujrzałam Daniela.Przywitaliśmy się i udałam się do samochodu chłopaka.Całą drogę przemilczeliśmy.Wysiedliśmy przed kręgielnią.Poprawiłam bluzkę,spojrzałam na zegarek dochodziła 18.Co?Już?Tak szybko?Weszłam do budynku,ujrzałam przed sobą ciemność.Nie pewnie złapałam dłoń chłopaka.
 -Chodź,nie bój się to tylko kręgielnia.-zachichotał.Zapalił światło i usłyszałam:
 -WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DOMINICA!!
Zakręciła mi się łza w oku.Oni pamiętali,a ja?Zapomniałam o swoich urodzinach.Odruchowo objęłam chłopaka,potem podeszłam do reszty i również im podziękowałam.Potem czas na prezenty.Od Gabriel dostałam bransoletkę,Cornelii nowy plecak,stwierdziła,że mój się nie nadaję,na co się oburzyłam,ale prezent się podoba.Martina dała mi bilet na koncert Rihanny,za co jej dziękowałam ciągle,ponieważ jest moim idolem,Sara powiedziała,że prezent czeka na mnie w domu,a od Daniela jedną część naszyjnika "Best Friends" moją połówką było "Be" i pod tym "Frie" a u niego "st" "nds".Potem zagraliśmy para naście rundek w kręgle i wieczna imprezowiczka Cornel zaproponowała małą imprezę u niej.Całe towarzystwo zgrupowało się u niej,i przyznaję alkohol też był.Chociaż nie powinien się tam znajdować.Zostaliśmy u niej na noc.Jej rodzice mieli wrócić dopiero w poniedziałek.

***

Obudziłam się gdzieś o 12 rano.A może raczej w południe?Ekipa jeszcze spała,więc bez dźwięcznie opuściłam salon i udałam się do kuchni.Powoli wlałam do szklanki pierwszego lepszego soku,który stał w lodówce.Szybkim łykiem go wypiłam i miałam wracać do salonu,kiedy przytulił mnie Dan.
 -Jak się spało?-spytał
 -Nawet nie wiem czy spałam.-zaśmiałam się.Zaraz do kuchni wleciała z prędkością światła Cornelia.
 -Rodzice tu będą za 1 godzinę!JEDNĄ GODZINĘ.KUMASZ?-wrzasnęła i mogłam się założyć,że obudziła wszystkich
 -No to za sprzątanie.-powiedziałam ze spokojem.-Daniel idioto nie pozwalaj sobie.-próbowałam się wydostać z jego uścisku,po paru minutach wydostałam się z objęcia i słyszałam krzyki Martiny,czyli Olss zaatakował ją.Potem wzięliśmy się za sprzątanie,uniemożliwiał mi to niesamowity ból głowy.Szybko posprzątaliśmy i rozeszliśmy się do domu.Ja mieszkałam razem z Sarą.Całą drogę narzekałyśmy na ból głowy i o moim prezencie,który czeka w domu.Nie chciała zdradzić co to takiego,ale dowiedziałam się,że to coś co zawsze chciałam mieć.Hmm,może małpka?Nie to nielegalne.Rozmawiałyśmy również o koncercie Rihanny,który odbędzie się 25 maja.Okazało się,że dziewczyny i Daniel też idą,z czego cieszyłam się niesamowicie.Po chwili doszłyśmy do domu,dziewczyna kazała mi zamknąć oczy,a po chwili otworzyć. Ujrzałam słodkiego psiaczka.Mocno przytuliłam dziewczynę,cicho dziękując.Zastanawiałam się jak go nazwać.Padło na nazwę "Grapek" nawet nie wiem skąd mi się to wzięło.Do miski,które Sarcia również kupiła,nalałam mu wody i wsypałam jedzenie.Dopiero potem sama poszłam coś zjeść.