niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział Czwarty.

 Po skończonym posiłku,naczynia wstawiłam do zmywarki.Nakarmiłam Grapka,nalałam mu wody i poszliśmy z Payne'm przed telewizor.Zdecydowaliśmy się na obejrzenie "RING",ja się sprzeciwiałam,ale chłopak wygrał.Powiedział,że będę mogła się przytulić.Zanim wstałam,aby włączyć film Liam powiedział :
 -Masz coś tutaj.-dotknął mojego policzka kciukiem,ostrożnie pocierając nim,aby wytrzeć brud.-O.Już nie ma.
 -Dzięki-powiedziałam i ruszyłam szybko włączyć film,aby chłopak nie zauważyłam u mnie buraka.Włączyłam film i usiadłam obok niego na kanapie.
Akcja filmu rozkręcała się na dobry,w pewnym momencie z mojego gardła usłyszeć można było stłumiony głośny pisk.Schowałam głowę pod bluzę chłopaka i syknęłam :
 -Proszę wyłącz to!
Chłopak wstał,a ja schowałam głowę w swoje ramiona,aby nic nie widzieć.Liam po wyłączeniu zaczął się ze mnie śmiać.
 -Nie śmiej się ze mnie!Nie lubię horrorów,a ty się ze mnie śmiejesz!-krzyknęłam po czym w domu zapanowała cisza
 -BUU!-usłyszałam nad uchem
Z mojej krtani znów wydobył się pisk,nie wytrzymałam zaczęłam się bać we własnym domu sama zostać minutę,co to tego całą noc.Chłopak mocno mnie przytulił i powtarzał,że jestem bezpieczna.Miałam tylko nadzieję,że Sara wybaczy mi i będę mogła z nią spać.Powoli uspakajałam się.Spojrzałam na zegarek już po 13,jeszcze połowa dnia.Razem z Liam'em wybraliśmy się na spacer z Grapkiem.Spacer ciut się przedłużył przez fanki.O 15 wróciliśmy do domu.Bałam się poruszać po własnym mieszkaniu.To niedorzeczne.Jak ja przeżyję,więcej horrorów nie oglądam.To nie na moją głowę.Zaraz po przyjściu,poszliśmy na obiad.Dwie godziny później wróciliśmy,Sary dalej nie było.Nie odbierała moich telefonów,nie odpisywała na SMS'y.Włączyliśmy jakąś komedię,aby rozluźnić nieco atmosferę,ale to nic.Każdy szmer mnie przerażał.Gdy komedia się skończyła,oznajmiłam Liam'owi,że idę wziąć prysznic.Wróciłam,weszłam do pokoju,a tam Liam siedział na łóżku i oglądał mój album.Co chwilę uśmiechał się,widząc mnie ze śmieszną miną lub co gorsze nagą.Na szczęście jako małą dziewczynkę.Usiadłam obok niego.Spojrzał się na mnie i zaczął się śmiać jak opętany.Zaczęliśmy się wygłupiać,do późna w nocy,ale niestety muszę jutro iść do szkoły.
 -Dobra mała.Ja się będę zbierał.Już późno.-odezwał się
 -Zbierał się?Nie zostaniesz na noc?-zwątpiłam
 -Nie będę robić problemu.
 -Liam,ja się boję.Zostajesz!-krzyknęłam
Chłopak uległ mi i poszedł wziąć prysznic.Wrócił w samych bokserkach,a ciuchy odrzucił gdzieś na bok.
 -Musisz?-spytałam nie patrząc na chłopaka
 -Właśnie muszę.-odpowiedział śmiejąc się
Ułożyliśmy się w łóżku.Chłopak objął mnie ramieniem.Czułam się bezpiecznie.Ustawiłam budzik na 06:30 i poszłam spać.

***
Obudziłam się wraz z budzikiem i szybko go wyłączyłam nie budząc chłopaka.Pobiegłam do szafy i wybrałam to,zrobiłam lekki make-up i wyprostowałam włosy.Przepakowałam książki do nowego plecaka.Odruchowo poszłam do pokoju Sary,niestety jej tam nie było.Bałam się o nią.Spojrzałam na zegarek równo siódma.Postanowiłam obudzić Liam'a.Podeszłam do niego.Zaczęłam go szturchać,ten zaraz się obudził.Wytłumaczyłam mu dlaczego tak wcześnie i zeszliśmy na dół zjeść śniadanie.Postawiliśmy na tosty.Kilka na jednego,z dżemem.Pożegnałam się z Liam'em,ten wyszedł do swojego domu,a ja do szkoły.
Po drodze spotkałam dziewczyny i Daniel'a,który był dzisiaj nie w humorze,bo mnie nie przycisnął do siebie.Będzie czegoś chciał.Gadałyśmy na różne tematy,weszłyśmy do szkoły i ujrzałyśmy dyrektora machającego ręką,aby wchodzić do sali gimnastycznej.Nie będzie chemii?Chemia była pierwszą lekcją,więc najwyraźniej tak.Zdziwione weszłyśmy do sali,na której było pełno uczniów.Zaraz do nas doszła Sara.Spojrzała na nas i powiedziała :
 -Wiecie,chyba źle zrobiłam wybierając was za przyjaciółki.Mogę być lepsza,bo mam Jasona.Dominica jeszcze dzisiaj się od ciebie wyprowadzam,będę mieszkać u Jasona.Zapomnijcie o mnie.
Cios.Cios.I jeszcze jeden wielki cios.Po naszych twarzach zaczęły spływać łzy.To ten cały Jason ją na to namówił,ona by tego nie zrobiła,nie mogłaby jesteśmy przyjaciółkami.Nasze łkanie przerwał dyrektor.
 -Muszę wam coś powiedzieć!-zaczął-Nasza szkoła zostanie wyremontowana,więc w związku z tym macie...

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział Trzeci.

Chłopak lustrował mnie wzrokiem.
 -Mam coś na twarzy?Źle wyglądam?Mam złą fryzurę?-zaczęłam wypytywać
 -Nie!Chciałem przeprosić za chłopaków,pewnie zauważyli nas przez okno i bum!
 -Przecież nie musisz.Nic mi nie jest.Tylko trochę brudne ubrania miałam,ale to nic.
 -Naprawdę?-spytał
 -No tak.
Potem położyliśmy się,tak było wygodniej,i ciągle rozmawialiśmy na wszystkie tematy.Zrobiłam się trochę zmęczona,zamknęłam powieki i zasnęłam.Przebudziłam się i ujrzałam uśmiechniętego Liam'a.Szybko odsunął i spalił buraka,widziałam!
 -Długo spałam?-zagadnęłam
 -Trzy godziny jest 17.
 -CO?Czemu mnie nie obudziłeś?
 -Nie wiedziałem.-odpowiedział zakłopotany
 -Dobra,nic się nie stało.Moje ciuchy już wyschły?
 -Nie,raczej nie.
 -Przyjdę po nie jutro.Odprowadzisz mnie?-spytałam
 -Jasne,chodźmy.
Zeszliśmy na dół,chłopcy spojrzeli na nas.Potem podeszli i zaczęli przepraszać.Szybko zebrałam się do domu i o 18 siedziałam na kanapie,oglądając komedię "Millerowie".Potem jeszcze pogadałyśmy o Liamie i o 23 poszłyśmy spać.

***

Obudziłam się jeszcze przed szóstą.Czemu nie spałam i...Dlaczego śnił mi się Payne?Wstałam i spojrzałam na dresy i koszulkę Liama.Przypomniało mi się wczoraj.Dzisiaj muszę iść z Sarą do chłopaków,wczoraj tak szybko minął dzień,że nawet ich nie poznałam.I najważniejsze odnieść jego rzeczy.Poszłam się przebrać z piżamy,wybrałam ten zestaw.Przed tym jednak wzięłam długi odprężający prysznic.Gotowa zeszłam na dół,godzina przedstawiała 07:20. Co ja mam ze sobą zrobić?Postanowiłam poczytać książkę "Wołanie kukułki",którą czytałam już dziesięć razy i dalej ją czytam z zaciekawieniem.
Kończąc czytać książkę ujrzałam Sarę schodzącą po schodach ubrana była na bóstwo.Spojrzałam na zegarek 09:30,dlatego skończyłam czytać książkę.
 -A ty gdzie się wybierasz?-spytałam na powitanie
 -Wczoraj jak wyszłaś z Liamem.Spotkałam Jasona tego z klasy.Zaproponował mi  jacht i się zgodziłam.
 -Na jachcie,z Jasonem?Zgodziłaś się?A jeśli on chce ci coś zrobić?Boję się o ciebie.-powiedziałam
 -Boisz się?Jesteś zazdrosna,że to mnie wybrał,a nie ciebie!Każdy chłopak na ciebie leci,a on wybrał mnie!Zazdrościsz mi i tyle w temacie.Wychodzę!-krzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami.
Pobiegłam do swojego pokoju,kolejna kłótnia z Sarą,nie lubiłam się z nią kłócić.Z moich oczu popłynęło wiele słonych łez.Nie chciałam płakać!Nie teraz!Muszę wyjść do Liam'a.Poszłam do łazienki,zrobiłam lekki make-up i gotowe.Nie było widać,że płakałam.Szybko zeszłam na dół i usłyszałam dzwonek do drzwi.Nici z pójścia do Payne'a,bo to pewnie rodzice lub dziewczyny.Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.Moje oczy ujrzały Liam'a.Uśmiechniętego od ucha do ucha.
 -Czeeść.Miałam właśnie od ciebie iść.Wejdź.
 -Hej.-pocałował mój policzek,a całe wnętrzności się powywracały-Widzisz ja przyszedłem do ciebie.Mam twoje ciuchy.-wręczył mi torebkę z ciuchami
 -Przepraszam,nie wyprałam twoich ciuchów.-powiedziałam cicho
 -Nie szkodzi.-powiedział
 -Chcesz coś do picia?
 -Może jakąś herbatę.
Potwierdziłam słowa chłopaka,i poszłam do kuchni,wstawiłam wodę na napoje i zaczęłam robić naleśniki.Po 15 minutach kończąc wylewać na patelnię ostatniego naleśnika zaczęłam nucić piosenkę Rihanny-Cry.
 -And someone can say they love me truly,but at the time it didn't mean a thing...-zaczęłam nucić
 -My mind is gone,i'm spinning round.And deep inside,my tears I'll drown...-usłyszałam idealny głos Liam'a.
 -Znasz to?-spytałam
 -Oczywiście,kto tego nie zna?-zaśmiał się-Siedzę sam 15 minut,to nie jest przyjemne.
 -Oj,dobrze.Posiedź tu ze mną.-spojrzałam na chłopaka
 -Ale to nie znaczy,że się na ciebie nie gniewam.-burknął
 -No chodź tu.-powiedziałam i rozłożyłam ramiona,aby przytulić chłopaka.Ten znalazł się w moich ramionach w prędkości światła.Najgorsze jest to,że nie chciał mnie puścić.
 -Liam naleśniki!-krzyknęłam,a dopiero wtedy ten mnie puścił
Nałożyłam na jeden duży talerz jedzenie i podałam talerzyk chłopakowi.Zaczęliśmy jeść,a przy tym się wygłupiać.

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział Drugi.

 Zdecydowałam się na zwykłe kanapki z pomidorem,przygotowałam pełen talerz i zawołałam moją współlokatorkę.Po skonsumowanym daniu,odłożyłam talerz do zmywarki i podążyłam na górę odrobić lekcje.Miałam z matematyki i z hiszpańskiego,nie no hiszpański odrobiłam w 15 minut,a matematykę w 30 minut.Potem jeszcze powtórzyłam notatki z biologii.Nie chciałam zawalić tego roku,a do końca maja muszę poprawić biologię,inaczej nie zdam.To jedyny przedmiot z którego mam ocenę niedostateczną.Schodząc na dół zajrzałam do Sary.Siedziała nad zeszytem od matematyki.Wróciłam do siebie,zabrałam zeszyt i dałam go dziewczynie.Ta zaczęła mnie przytulać.Zeszłam na dół,zauważyłam psa przy drzwiach.Doszło do mnie,że się nawet nie przebrałam.Szybko ubrałam to i wyszłam na spacer z Grapkiem.Skręcając w dobrze znaną mi uliczkę czyli Blooming,pies zaczął biec jak oszalały.Wyrwałam za nim,po chwili dobiegł do jakiegoś chłopaka,który również miał psa.
 -Grapek,wracamy!-krzyknęłam gdy pies zaczął lizać chłopaka,który pod wpływem siły dwóch psów,przewrócił się-GRAPEK!-krzyknęłam ponownie i odciągnęłam psa.Chłopak wstał z gruntu i się zaczął się otrzepywać.-Przepraszam cię..ee...
 -Liam,jestem Liam.
 -Przepraszam Cię Liam.-odpowiedziałam po czym się lekko zawstydziłam.Ten chłopak był za przystojny!-Może mogę ci to wynagrodzić,w końcu to mój pies cię przewrócił,ponieważ jest większy od twojego szczeniaczka,który mieści się w dłoni.
 -Myślę,że jak pójdziesz ze mną do mojego domu,twoja wina zostanie przebaczona!-wrzasnął z poważną mimiką twarzy
 -No nie wiem,paniczu!-również próbowałam zachować poważną twarz
 -No to twoja wina nie zostaje przebaczona.-udawał obrażonego
 -Dobrze,niech ci będzie.Tylko muszę zostawić psa w domu.
 -Hm..Pójdę z tobą.I uprzedzam mieszkam z czterema chłopakami.
 -Okej.Ale zaraz zaraz ty jest z tego One...One Dire...No wiesz.
 -Ahh,tak to ja.-trochę się zaniepokoił,jakby myślał,że teraz jego sława mnie obchodzi.
Skierowaliśmy się w stronę mojego domu.Chłopak opowiadał mi śmieszne historyjki ze swojego życia.Śmialiśmy się ciągle,przez co wiele osób patrzyło na nas jak na wariatów.Potem ja opowiedziałam mu jak w wieku 6 lat,wyrzuciłam z szóstego piętra na twarz mojego sąsiada,który był również właścicielem mieszkania.Wywalił nas,ale na szczęście tata już urządził nowy dom. Po 15 minutach doszliśmy do mojego mieszkania,zostawiłam psa z Roseew i poszłam do Liam'a.Następną drogę pokonaliśmy w 30 minut.
 -Pewnie siedzą przed telewizorem,jak zwykle.-oburzył?się chłopak.Drzwi były zamknięte,brązowowłosy się nieco zdziwił.Wsadził klucz do zamka i otworzył drzwi.Rozebraliśmy się z ciepłych kurtek i butów,aż nagle dostałam w głowę jajkiem!
 -LIAM PRZYPROWADZIŁ DZIEWCZYNĘ!-usłyszałam wesołe głosy.Potem znowu poczułam na sobie dziwne przedmioty takie jak : jajka,pomidory,mąka,cukier.Liam zdjął szybko swoją bluzę i założył mi na głowę,abym przetrwała atak!
 -Przestańcie!-krzyknął Payne.Chłopcy uspkoili się i czekali na wyjaśnienia.
 -Dzisiaj mój pies przewrócił Liama i to było jego przebaczenie jeśli do was przyjdę.Dzisiaj się poznaliśmy,jesteśmy znajomymi.-powiedziałam
 -Nie wierzymy wam!-powiedział loczkowaty chłopak i zakrył uszy wydobywając ze swojego głosu głośne "LALALALLA".
 -Ja wam wierzę.-powiedział czarnowłosy.-Liam powiedziałby nam o swojej dziewczynie.
Uśmiechnęłam się do chłopaka.On również odwzajemnił uśmiech.
 -Przez was jestem cała mokra i brudna!-krzyknęłam
 -Chodź dam Ci coś swojego.-powiedział Liam i zaprowadził mnie na górę.
Zaraz znaleźliśmy się na górze w pokoju chłopaka.Dał mi swoje dresy i koszulkę.Trochę za duże,ale wytrzymam.Potem zaprowadził mnie do łazienki.
 -Masz tak zamiar stać?-spojrzałam na niego
 -A mógłbym?-podniósł śmiesznie brwi
 -Nie!-powiedziałam i wypchałam go za drzwi
Szybko zmieniłam ciuchy.Potem chłopak wsadził moje ciuchy do pralki i usiedliśmy na jego łóżku.

niedziela, 19 stycznia 2014

Bohaterowie ;)

Dominica Slowthrow.
16 lat.

Gabriel Pollester.
16 lat.

Cornelia McCwas
16 lat.
Martina Jelloy.
16 lat.

Sara Roseew.
16 lat.

One Direction.

Daniel Olls.
18 lat.

Jason Sowines.
17 lat.






sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział Pierwszy.

Wreszcie wyszłam ze szkoły.Jest 10 maja,piątek,a już porządnie szkoła mnie wkurza.Na szczęście dzisiaj rozpoczyna się weekend.Gabi,Cornelia,Martina i Sara muszą jeszcze zostać w szkole.Tak powiedziały,nie wiem czemu,ale kazali mi iść do domu.Wsadziłam do uszu słuchawki i puściłam jakąś muzykę z mojej playlisty.Szłam w rytmie szybkiej piosenki,więc zaraz byłam w przytulnym mieszkanku.Zrobiłam jakieś kanapki i usiadłam przed plazmę.Zaraz dostałam Sms'a od Daniela.
Daniel:Siema mała! Wiem,że się nudzisz,więc przebieraj się i lecimy na kręgle. ;) xx
Ja:Ughh,nie wiem czy mi się chcę!! :(
Daniel : Wiem,że chcesz za 20 minut będę po ciebie.Bez odbioru :D xx
Ja:Jesteś bezczelny! x
Szybko wstałam z kanapy.Weszłam na górę i pobiegłam do szafy,aby się przebrać.Wybrałam ten zestaw.Zrobiłam lekki make-up i rozczesałam włosy.Spojrzałam na zegarek.Zajęło mi tylko 15 minut.Do kieszeń napakowałam potrzebne rzeczy i zaraz usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam i ujrzałam Daniela.Przywitaliśmy się i udałam się do samochodu chłopaka.Całą drogę przemilczeliśmy.Wysiedliśmy przed kręgielnią.Poprawiłam bluzkę,spojrzałam na zegarek dochodziła 18.Co?Już?Tak szybko?Weszłam do budynku,ujrzałam przed sobą ciemność.Nie pewnie złapałam dłoń chłopaka.
 -Chodź,nie bój się to tylko kręgielnia.-zachichotał.Zapalił światło i usłyszałam:
 -WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DOMINICA!!
Zakręciła mi się łza w oku.Oni pamiętali,a ja?Zapomniałam o swoich urodzinach.Odruchowo objęłam chłopaka,potem podeszłam do reszty i również im podziękowałam.Potem czas na prezenty.Od Gabriel dostałam bransoletkę,Cornelii nowy plecak,stwierdziła,że mój się nie nadaję,na co się oburzyłam,ale prezent się podoba.Martina dała mi bilet na koncert Rihanny,za co jej dziękowałam ciągle,ponieważ jest moim idolem,Sara powiedziała,że prezent czeka na mnie w domu,a od Daniela jedną część naszyjnika "Best Friends" moją połówką było "Be" i pod tym "Frie" a u niego "st" "nds".Potem zagraliśmy para naście rundek w kręgle i wieczna imprezowiczka Cornel zaproponowała małą imprezę u niej.Całe towarzystwo zgrupowało się u niej,i przyznaję alkohol też był.Chociaż nie powinien się tam znajdować.Zostaliśmy u niej na noc.Jej rodzice mieli wrócić dopiero w poniedziałek.

***

Obudziłam się gdzieś o 12 rano.A może raczej w południe?Ekipa jeszcze spała,więc bez dźwięcznie opuściłam salon i udałam się do kuchni.Powoli wlałam do szklanki pierwszego lepszego soku,który stał w lodówce.Szybkim łykiem go wypiłam i miałam wracać do salonu,kiedy przytulił mnie Dan.
 -Jak się spało?-spytał
 -Nawet nie wiem czy spałam.-zaśmiałam się.Zaraz do kuchni wleciała z prędkością światła Cornelia.
 -Rodzice tu będą za 1 godzinę!JEDNĄ GODZINĘ.KUMASZ?-wrzasnęła i mogłam się założyć,że obudziła wszystkich
 -No to za sprzątanie.-powiedziałam ze spokojem.-Daniel idioto nie pozwalaj sobie.-próbowałam się wydostać z jego uścisku,po paru minutach wydostałam się z objęcia i słyszałam krzyki Martiny,czyli Olss zaatakował ją.Potem wzięliśmy się za sprzątanie,uniemożliwiał mi to niesamowity ból głowy.Szybko posprzątaliśmy i rozeszliśmy się do domu.Ja mieszkałam razem z Sarą.Całą drogę narzekałyśmy na ból głowy i o moim prezencie,który czeka w domu.Nie chciała zdradzić co to takiego,ale dowiedziałam się,że to coś co zawsze chciałam mieć.Hmm,może małpka?Nie to nielegalne.Rozmawiałyśmy również o koncercie Rihanny,który odbędzie się 25 maja.Okazało się,że dziewczyny i Daniel też idą,z czego cieszyłam się niesamowicie.Po chwili doszłyśmy do domu,dziewczyna kazała mi zamknąć oczy,a po chwili otworzyć. Ujrzałam słodkiego psiaczka.Mocno przytuliłam dziewczynę,cicho dziękując.Zastanawiałam się jak go nazwać.Padło na nazwę "Grapek" nawet nie wiem skąd mi się to wzięło.Do miski,które Sarcia również kupiła,nalałam mu wody i wsypałam jedzenie.Dopiero potem sama poszłam coś zjeść.