piątek, 14 lutego 2014

Rozdział Siódmy.

Zayn poszedł otworzyć,a reszta poszła do salonu.Nagle usłyszeliśmy :
 -Witaj Zayn,przyszłam do Louis'a mam nadzieję,że go tu zastałam?
Podobny głos.Głos mojej mamy.Szybko pobiegłam do korytarza.Jednak moje uszy się nie myliły,w drzwiach stała moja mama.
 -Mama?-otworzyłam szerzej oczy
 -Chyba czas na wyjaśnienia.Chodź Dominica,porozmawiamy SAM NA SAM z Louisem,okej?-upewniła się
 -Mhm...-odparłam jej i zaraz weszliśmy do pokoju Tomlinson'a.
Ja usiadłam na łóżku,a oni stali.
 -Słucham.-powiedziałam,patrząc się tępo w okno.
 -Ja...To znaczy.-odezwała się-Louis jest twoim bratem przyrodnim.-wypowiedziała na jednym tchu
 -CO?-uniosłam brew do góry
 -Ja...To znaczy zdradziłam tatę,ale wiem to był błąd.Tata wie,miałaś się dowiedzieć w ten weekend,ale nie pomyślałam,że poznacie się.
 -Czemu nie powiedziałaś wcześniej?Do ciebie Lou nie mam nic,miałeś prawo nie mówić.Ale ty?Jesteś moją mamą wiesz?Powinnaś mi mówić o rzeczach,które cię trapią,a nie je chować głębiej.Jak myślisz?Jak ja się teraz czuję?-wykrzyczałam,a łzy powoli spływały z moich policzków.Poczułam mocne objęcie,które należało do Louis'a.On moim bratem?Nie wyobrażałam sobie nigdy tego.Nie wiedziałam co o tym myśleć.
 -Przepraszam.-wydukała mama
 -Wiesz,jako twoja córka nie miałam prawa wiedzieć,nie?Wiesz.Pogadaj sobie z Louisem i na razie nie pokazuj mi się na oczy.Okej?-powiedziałam i nie czekając wyswobodziłam się z uścisku i wybiegłam na korytarz.Szybko otarłam łzy i zeszłam spokojnie do salonu.Wszyscy siedzieli na kanapie,tylko Zayn na podłodze.Spojrzeli na mnie i zaraz obok mnie zjawiła się Gabi.Dziewczyna przytuliła mnie mocno i szepnęła:
 -Powiesz nam co się stało?
Pokiwałam głową,a dziewczyna to poczuła,ponieważ mnie puściła.
 -Więc,co się stało?
 -Nie wiem czy Louis wam powiedział,ale jest moim bratem przyrodnim.
 -CO?-krzyknęła Gabriel
 -To co słyszałaś.Przepraszam,ja się będę zbierać.Jutro zaliczam biologię i muszę odrobić lekcje.Do zobaczenia.-powiedziałam i wyszłam z domu
Wsiadałam do auta,zaraz zobaczyłam dziewczyny,które również wychodziły.Szybko wsiadły do samochodu i bez słowa ruszyłyśmy do domu.Dojechałyśmy.Ja bez słowa otworzyłam dom,weszłam na górę i od razu wzięłam się za naukę,aby chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkim.Moje skupienie przerwała głośnia melodia Kase&Wrethov'a - Kings Of The World , co oznaczało,że ktoś do mnie dzwoni.Szybko odebrałam,widząc,że to Liam.
Ja:Słucham?
Liam:Ja wychodzę do toalety,a ty mi uciekasz.Mam się poczuć urażony?
Ja:Oczywiście,że nie.
Liam:Tak myślałem.Tak na prawdę Louis mi powiedział.Przykro mi,jest 19,wyjdziemy na spacer?
Ja:Liam,naprawdę bym chciała,ale muszę się uczyć na biologię,przecież jeszcze tylko czwartek,piątek i mam wolne do 1 września,wytrzymasz?
Liam:Ugh...No dobrze dam radę.To hej.
Ja:Strzałka.
Uśmiechnęłam się,nie wiem czemu,ale ten człowiek poprawia mi humor.Jutro poprawię biologię i w piątek takie małe "zakończenie".Zastanawiałam się co założyć,ale nad tym pogłowię się jutro.Moje myśli przerwało pukanie do drzwi.Zaraz ktoś wszedł,odwróciłam głowę i ujrzałam Martinę.
 -Chodź zjemy kolację i powoli będziemy się zbierać.
Pozbierałam się i zeszłam na dół.Na stole ujrzałam tosty i gofry.Usiadłam do stołu.Powiedziałam smacznego i zaczęłam jeść.
 -Dominic,słuchaj zaraz koniec roku.Ty masz duże mieszkanie.Może byśmy się do ciebie wprowadziły?I tak mieszkasz sama.-zaproponowała Gabi
 -Jasne.Ja się zgadzam,nawet nad tym myślałam.-przyznałam dziewczynie racje.-No to w piątek wieczorem będziecie już u mnie.
 -Poprawił ci się humor,kto lub co?-podchwyciła Cornelia
 -Musi mi coś poprawiać humor?Może nauka?-powiedziałam,a Gabi buchła śmiechem.Zaraz i ja zaczęłam się śmiać.-Naprawdę nic,ani nikt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz