środa, 5 lutego 2014

Rozdział Piąty.

...Macie wakacje studenckie zaczynające się w ten weekend.-dokończył
Cała sala zaczęła wiwatować,krzyczeć itp.Tylko nie nasza grupka.Wiedziałam co to będzie oznaczać.Wyjdę z dziewczynami do centrum handlowego na bank tam będzie Jason z Sarą.Moje rozmyślenia przerwał dyrektor :
 -Możecie wracać do klasy.
Każdy ruszył się w stronę wyjścia z hali,razem z dziewczynami wyszłyśmy ostatnie.Podążyłyśmy pod salę numer 164.Okazało się,że nauczyciel czekał tylko na nas.Usiadłam razem z Cornel w ostatniej środkowej ławce.Pech w tym,że przed nami siedzi Jason,a co się okazało razem z Sarą.Jason był rok starszy,po prostu nie zdał.Na szczęście Daniel jest w trzeciej klasie,oni się nienawidzą.Nawet nie wiem z jakiego powodu.
Reszta lekcji minęła szybko.Razem z dziewczynami uwinęłyśmy się do mnie,aby w spokoju porozmawiać.W domu zjadłyśmy coś i rozłożyłyśmy się na kanapie,w dużym pokoju.Zaczęłyśmy ciężki temat "Sara".

*Perspektywa Liam*
 Dopiero po dwóch wywiadach,przypomniało mi się,że moje ubrania,które dałem Dominice nadal są u niej.Szybko zmieniłem koszulkę na jakąś koszulę w kratę.Zbiegłem na dół.
 -Chłopcy wychodzę.-krzyknąłem
 -Gdzie?Pewnie do swojej dziewczyny!No wiesz Dominici,nie?-zapytał Harry
 -Harry!Ona nie jest moją dziewczyną!Znamy się trzy dni,zaledwie.Ja nie jestem tobą!-krzyknąłem
 -Jasne,wmawiaj sobie.A jutro będzie "Harry co ja mam zrobić?Zakochałem się"-zaczął lamentować
 -Weź wyjdź!-powiedziałem i wyszedłem z domu.Wsiadłem do samochodu.Tak będzie szybciej.Po 15 minutach byłem u dziewczyny.Zapukałem do drzwi.Nikt nie otwierał.Zapukałem jeszcze raz,i nic.Złapałem za klamkę i pociągnąłem.Otworzyły się.
 -Dominica!Dominica!-krzyknąłem-Przyszedłem po moje ciuchy,zostały w twoim pokoju.
Jak na zawołanie w salonie zjawiła się Dominica i trzy inne dziewczyny.Pierwsza dziewczyna,zrobiła się czerwona,a reszta patrzyła to na mnie to na Dominiceę.
 -Martina,Gabriel,Cornelia to jest Liam.Liam to są moje przyjaciółki.-odezwała się,podaliśmy sobie ręce i nadal w pokoju panowała cisza.-To ja pójdę po twoje ciuchy.
Dziewczyna zręcznie wbiegła po schodach.Za chwilę wróciła z torebką.
 -Em...Dzięki.-odezwałem się i wyszedłem z jej domu.
Wróciłem do siebie,jednak przed tym pojechałem na kawę.Wszystko przemyśleć.

*Perspektywa Dominica*
 Dziewczyny patrzyły na mnie wzrokiem zabójcy.
 -Czy ja zrobiłam coś nie tak?-pomyślałam.Nie powiedziałam dziewczynom!Zapomniałam.
 -No co?-spytałam po kilku minutach milczenia
 -Czemu on zostawił u ciebie swoje ciuchy?-Gabi podniosła jedną brew do góry,co wyglądało przekomicznie.
 -Zapomniałam wam powiedzieć.W sobotę,wyszłam z Grapkiem na spacer,no i on przewrócił Liam'a.Potem musiałam mu odpłacić winę i poszłam do niego,niestety jego koledzy myśleli,że jestem jego dziewczyną,o której im nie powiedziałam i zaatakowali mnie jajkami,mąką,pomidorami,cukrem i innymi rzeczami. Liam pożyczył mi ciuchy,no i wczoraj zapomniał je wziąć.
 -To ten Liam Payne?Z One Direction?-wrzasnęła Martina
 -No tak,ale to nic nie znaczy.-zachowuje się jak każdy normalny chłopak.A i jeszcze wczoraj u mnie spał,bo sama się bałam,a...A Sary już tu nie było.-westchnęłam
 -Spał w twoim łóżku?-zapytała Gabi
 -No tak,ale koniec o nim.Musimy iść na spacer z psem.-odezwałam się i poszłam po psa.Wróciłam i ujrzałam ubrane dziewczyny,sama założyłam buty i jakąś lekką kurtkę i wyszłyśmy.Martina musiała iść do domu,ponieważ rodzice zadzwonili do niej,że jedzie do babci i musi tam być.Spacerowałyśmy po ulicach Londynu,wspominając dawne czasy i wracając do teraźniejszości.Para naście minut później wracałyśmy do domu.W domu dziewczyny zaproponowały,abym zaprosiła chłopaków.To byłaby świetna szansa się lepiej poznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz